sobota, 4 grudnia 2010

Katatonia - Brave Murder Day (1996)

Płyta, od której zaczęłam swe metalowe poszukiwania, pamiętam, że odkryłam ją dzięki bezpłatnemu jeszcze radiu last.fm. Ostre uderzenie melodyjnego doom metalu wyrwało mnie z post-rockowej drzemki. W tego typu muzyce bardzo ważne są dla mnie teksty, a Katatonia jest mistrzem przekazywania emocji.



Niegdyś bardziej ostry wokal, od którego musieli odejść przez chorobę wokalisty Jonasa "Lord Seth" Renkse'a jest tym czego bardzo brakuje mi w ich późniejszych dokonaniach. Mimo wszystko zespół ten pozostaje w mojej osobistej czołówce doom metalu obok Opeth, Anathemy i Paradise Lost. 


melancholia śmierci, szarości i czerni. tęsknota za miłością, pragnienie. kraina deszczu dostępna wyłącznie dla tych, którzy chociaż raz przekroczyli g r a n i c ę. ta muzyka to błądzenie po uliczkach martwych miasteczek, rozmyte odbicia w zapłakanych deszczem szybach. siła i nadzieja. nie płacz, gdy masz w sobie krzyk.

Pozycje obowiązkowe:
Day - gray park look the same, all days are pale.. I never thought it would rain this way, I should have know, it used to be me.. let stay here for a while, is someting gonna happen today?
Brave - if you didn't know all the moments, when I lose myself I would tell the world.... I guess I should know the limits of the world, there are moments I find myself not breathing at all.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz